6 April 2016

Diagnoza- nieuleczalne szaleństwo fionkowate

Ta Fiona to jest szalona!

Mój pseudonim nic wziął się przypadkiem, to przyjaciółka w reakcji na moje pomysły powtarzała w kółko 'oj, szalona Fiona...'. Nawet we Francji słyszałam mnóstwo razy  'Tu es folle'.
Pomyślałam więc, ze skoro słyszę to na każdym kroku praktycznie od wszystkich napotkanych osób może więc są jakies charakterystyczne objawy szaleństwa?


18 March 2016

Być wyjątkowym to być sobą...

... bo bycie kimś innym jest już zajęte.

Dziś drukuję swój nekrolog. Jedyne co będzie czekać na wypełnienie to data śmierci.
Natchnęła mnie do tego wizyta na cmentarzu. Miejsce, do którego wszyscy zmierzamy.




20 November 2015

Je suis Paris

Smutny powrót 

Zniknęłam  na długo z bloga , ale przyznam szczerze, ze stęskniłam się za tym moim małym kącikiem w sieci. Dlatego śmiało i zdecydowanie wracam, w niedługim czasie w zupełnie nowej odsłonie, ale zmiany potrzebują jeszcze trochę czasu.
Tak, więc, zawitałam  z powrotem, z nową energią, spojrzeniem na świat i rzecz jasna z marzeniami, które są jeszcze jaśniejsze, ambitniejsze i wyraźniejsze jak nigdy dotąd.

Niestety pierwszy post po powrocie nie będzie optymistyczny z powodu wydarzeń, które tydzień temu rozegrały się w Paryżu i  wstrząsnęły całym światem.



20 March 2015

...


"Jesteś wszystkim.
To znaczy jesteś myślami,
swoim życiem, marzeniami, które się spełniają.
Jesteś wszystkim, czym chcesz być.
Nie ma w Tobie granic,
tak jak we Wszechświecie"


Znikam na jakiś czas. Wam życzę ciężkiej pracy, bo tylko ona prowadzi do spełnienia marzeń.


Fiona


31 January 2015

Porto w Porto, sos z piwem i ...

W ostatni weekend znów czas był liczony kilometrami. I tak, niecałe 3 dni, prawie 4 tys km, 3 małe marzenia spełnione i jak zawsze masa wspomnień. Czy to nie jest piękno podróży? Nieważne czy tych małych czy tych dużych. Czas nabiera zupełnie innej wartości, zahaczając o nieskończoność.
Jak obiecałam, czas na relację.



21 January 2015

it's a long way to Santiago, it's a long way to go! część 1

Camino Primitivo 12'

O tak, czas na relację z samej wyprawy! Dziś- część pierwsza, bo nie spodziewałam się, że aż tak się rozpiszę. Miłego czytania!
Dla mnie droga zaczęła się na długo przed tym jak postawiłam swoje pierwsze kroki na szlaku. Tak naprawdę to uwierzenie w siebie było najtrudniejszym elementem, a później już jakoś szło z górki... Dlaczego? Dzięki dobrze sprecyzowanemu marzeniu wszystkie działania do niego prowadzące nabierają sensu przez co, nawet te najtrudniejsze przychodzą z przyjemnością. Bo chwilowe niewygody, zmęczenie nabierają sensu.



14 January 2015

500 kilometrów, trzy chwile, dwie osoby, jeden film i ... setki marzeń.

Droga, która zmieniła moje życie

By opisać jakiekolwiek zmiany trzeba nakreślić stan przed i po. O ile ten drugi, niezwykle barwny, sprawia, że jesteśmy dumni sami z siebie, szczycimy się nim i chwalimy na każdym kroku, o tyle ten pierwszy, początkowy etap jest powodem do wstydu. Przecież nikt nie pisze o depresji, lenistwie i nadwadze od tak, tylko po to by pokazać, jak bardzo jest się słabym. Dzielimy się tak osobistymi sprawami tylko i wyłącznie w połączeniu ze stanem po. Dla kontrastu, by pokazać jaką drogę pokonaliśmy i jak jesteśmy silni.
Dziś opowiem wam historię, chyba jak dotąd najbardziej osobistą na tym blogu. Dla tych którzy zastanawiają się, jak to się zaczęło zapraszam do lektury.