... bo bycie kimś innym jest już zajęte.
Dziś drukuję swój nekrolog. Jedyne co będzie czekać na wypełnienie to data śmierci.
Natchnęła mnie do tego wizyta na cmentarzu. Miejsce, do którego wszyscy zmierzamy.
18 March 2016
20 November 2015
Je suis Paris
Smutny powrót
Zniknęłam na długo z bloga , ale przyznam szczerze, ze stęskniłam się za tym moim małym kącikiem w sieci. Dlatego śmiało i zdecydowanie wracam, w niedługim czasie w zupełnie nowej odsłonie, ale zmiany potrzebują jeszcze trochę czasu.
Tak, więc, zawitałam z powrotem, z nową energią, spojrzeniem na świat i rzecz jasna z marzeniami, które są jeszcze jaśniejsze, ambitniejsze i wyraźniejsze jak nigdy dotąd.
Niestety pierwszy post po powrocie nie będzie optymistyczny z powodu wydarzeń, które tydzień temu rozegrały się w Paryżu i wstrząsnęły całym światem.

Zniknęłam na długo z bloga , ale przyznam szczerze, ze stęskniłam się za tym moim małym kącikiem w sieci. Dlatego śmiało i zdecydowanie wracam, w niedługim czasie w zupełnie nowej odsłonie, ale zmiany potrzebują jeszcze trochę czasu.
Tak, więc, zawitałam z powrotem, z nową energią, spojrzeniem na świat i rzecz jasna z marzeniami, które są jeszcze jaśniejsze, ambitniejsze i wyraźniejsze jak nigdy dotąd.
Niestety pierwszy post po powrocie nie będzie optymistyczny z powodu wydarzeń, które tydzień temu rozegrały się w Paryżu i wstrząsnęły całym światem.

20 March 2015
...
"Jesteś wszystkim.
To znaczy jesteś myślami,
swoim życiem, marzeniami, które się spełniają.
Jesteś wszystkim, czym chcesz być.
Nie ma w Tobie granic,
tak jak we Wszechświecie"
Znikam na jakiś czas. Wam życzę ciężkiej pracy, bo tylko ona prowadzi do spełnienia marzeń.
Fiona
31 January 2015
Porto w Porto, sos z piwem i ...
W ostatni weekend znów czas był liczony kilometrami. I tak, niecałe 3 dni, prawie 4 tys km, 3 małe marzenia spełnione i jak zawsze masa wspomnień. Czy to nie jest piękno podróży? Nieważne czy tych małych czy tych dużych. Czas nabiera zupełnie innej wartości, zahaczając o nieskończoność.
Jak obiecałam, czas na relację.

Jak obiecałam, czas na relację.

21 January 2015
it's a long way to Santiago, it's a long way to go! część 1
Camino Primitivo 12'
O tak, czas na relację z samej wyprawy! Dziś- część pierwsza, bo nie spodziewałam się, że aż tak się rozpiszę. Miłego czytania!
Dla mnie droga zaczęła się na długo przed tym jak postawiłam swoje pierwsze kroki na szlaku. Tak naprawdę to uwierzenie w siebie było najtrudniejszym elementem, a później już jakoś szło z górki... Dlaczego? Dzięki dobrze sprecyzowanemu marzeniu wszystkie działania do niego prowadzące nabierają sensu przez co, nawet te najtrudniejsze przychodzą z przyjemnością. Bo chwilowe niewygody, zmęczenie nabierają sensu.

O tak, czas na relację z samej wyprawy! Dziś- część pierwsza, bo nie spodziewałam się, że aż tak się rozpiszę. Miłego czytania!
Dla mnie droga zaczęła się na długo przed tym jak postawiłam swoje pierwsze kroki na szlaku. Tak naprawdę to uwierzenie w siebie było najtrudniejszym elementem, a później już jakoś szło z górki... Dlaczego? Dzięki dobrze sprecyzowanemu marzeniu wszystkie działania do niego prowadzące nabierają sensu przez co, nawet te najtrudniejsze przychodzą z przyjemnością. Bo chwilowe niewygody, zmęczenie nabierają sensu.

14 January 2015
500 kilometrów, trzy chwile, dwie osoby, jeden film i ... setki marzeń.
Droga, która zmieniła moje życie
By opisać jakiekolwiek zmiany trzeba nakreślić stan przed i po. O ile ten drugi, niezwykle barwny, sprawia, że jesteśmy dumni sami z siebie, szczycimy się nim i chwalimy na każdym kroku, o tyle ten pierwszy, początkowy etap jest powodem do wstydu. Przecież nikt nie pisze o depresji, lenistwie i nadwadze od tak, tylko po to by pokazać, jak bardzo jest się słabym. Dzielimy się tak osobistymi sprawami tylko i wyłącznie w połączeniu ze stanem po. Dla kontrastu, by pokazać jaką drogę pokonaliśmy i jak jesteśmy silni.
Dziś opowiem wam historię, chyba jak dotąd najbardziej osobistą na tym blogu. Dla tych którzy zastanawiają się, jak to się zaczęło zapraszam do lektury.
By opisać jakiekolwiek zmiany trzeba nakreślić stan przed i po. O ile ten drugi, niezwykle barwny, sprawia, że jesteśmy dumni sami z siebie, szczycimy się nim i chwalimy na każdym kroku, o tyle ten pierwszy, początkowy etap jest powodem do wstydu. Przecież nikt nie pisze o depresji, lenistwie i nadwadze od tak, tylko po to by pokazać, jak bardzo jest się słabym. Dzielimy się tak osobistymi sprawami tylko i wyłącznie w połączeniu ze stanem po. Dla kontrastu, by pokazać jaką drogę pokonaliśmy i jak jesteśmy silni.
Dziś opowiem wam historię, chyba jak dotąd najbardziej osobistą na tym blogu. Dla tych którzy zastanawiają się, jak to się zaczęło zapraszam do lektury.
23 November 2014
Ta szara codzienność ...
Każda chwila jest niezwykła...
...inna niż te, które masz już za sobą.
...inna niż te, które masz już za sobą.
Pisanie o "migoczących iskierkach codzienności" ktoś może uznać za niedorzeczne. Przecież codzienność musi być szara, nudna i pozbawiona szaleństw. To kolejna, utrata definicja. kolejna wymówka, by nie chcieć czegoś więcej. Czy nie fajnie by było każdego dnia budzić się wielkim uśmiechem na twarzy, biegać o świcie, pracować ciężko, by spełnić marzenia? To nie jest łatwe, choć reguła jest prosta:
bądź tu i teraz.
Jedz,pij,śmiej się wszystkimi zmysłami, zapamiętuj promienie słońca,które oślepiają Cie w drodze na uczelnię. Po prostu żyj.
Subscribe to:
Posts (Atom)



