Showing posts with label Podróże małe & duże. Show all posts
Showing posts with label Podróże małe & duże. Show all posts

9 June 2016

Wymarzony Rzym.

Miesiąc temu wróciłam z Rzymu. Była to kompletnie inna "podróż" niż dotychczas. Tym razem nie byłam sama, nie spełniałam własnych marzeń, a ten 3 dniowy wyjazd był bardziej zaplanowany niż tygodniowy wypad do Maroka czy prawie miesięczne jeżdżenie po Europie. 



10 May 2016

10 powodów dla których warto emigrować... i wrócić :)

A tout a l'heure! 

Tymi oto słowami pożegnałam w niedzielę Paryż.  Nie na zawsze, bo kiedyś jeszcze tam wrócę. Na dzień dzisiejszy kończy się ten rozdział. Jestem wdzięczna za to, że miałam okazję tam żyć, ciężko i dużo pracować. Przez te dwa lata przeżyłam mnóstwo wzlotów, upadków, trudnych i radosnych chwil. Choć wyjechałam spontanicznie i bez planu to na miejscu stworzył się sam.
I tak dziś, jestem już o 1/3 bliżej do spełnienia tego jednego, wielkiego marzenia.
Jednak, by o nie walczyć potrzebna była mi odwaga którą dał mi wyjazd.  



4 May 2016

Mój sposób na Wiedeń!

Ostatni tydzień spędziłam w stolicy Austrii, Wiedniu. Nie miałam konkretnego planu, przed wyjazdem przeczytałam jedynie kilka poradników. Dzięki temu stworzyłam listę rzeczy do zwiedzenia, nie koniecznie typowo turystycznych.
O ile kocham podróżować i uwielbiam pisać, o tyle nie za bardzo przepadam za pisaniem typowych przewodników. Pamiętam jak meczyłam się z tym po Porto. Na szczęście, na moim blogu to ja decyduje o formie i treści, a jak powszechnie wiadomo, ogranicza nas tylko wyobraznia. Tak więc, zapraszam was na fionkowy (nie)poradnik po Wiedniu...
...czyli Wiedeń rozłożony na czynniki pierwsze.

31 January 2015

Porto w Porto, sos z piwem i ...

W ostatni weekend znów czas był liczony kilometrami. I tak, niecałe 3 dni, prawie 4 tys km, 3 małe marzenia spełnione i jak zawsze masa wspomnień. Czy to nie jest piękno podróży? Nieważne czy tych małych czy tych dużych. Czas nabiera zupełnie innej wartości, zahaczając o nieskończoność.
Jak obiecałam, czas na relację.



21 January 2015

it's a long way to Santiago, it's a long way to go! część 1

Camino Primitivo 12'

O tak, czas na relację z samej wyprawy! Dziś- część pierwsza, bo nie spodziewałam się, że aż tak się rozpiszę. Miłego czytania!
Dla mnie droga zaczęła się na długo przed tym jak postawiłam swoje pierwsze kroki na szlaku. Tak naprawdę to uwierzenie w siebie było najtrudniejszym elementem, a później już jakoś szło z górki... Dlaczego? Dzięki dobrze sprecyzowanemu marzeniu wszystkie działania do niego prowadzące nabierają sensu przez co, nawet te najtrudniejsze przychodzą z przyjemnością. Bo chwilowe niewygody, zmęczenie nabierają sensu.



14 January 2015

500 kilometrów, trzy chwile, dwie osoby, jeden film i ... setki marzeń.

Droga, która zmieniła moje życie

By opisać jakiekolwiek zmiany trzeba nakreślić stan przed i po. O ile ten drugi, niezwykle barwny, sprawia, że jesteśmy dumni sami z siebie, szczycimy się nim i chwalimy na każdym kroku, o tyle ten pierwszy, początkowy etap jest powodem do wstydu. Przecież nikt nie pisze o depresji, lenistwie i nadwadze od tak, tylko po to by pokazać, jak bardzo jest się słabym. Dzielimy się tak osobistymi sprawami tylko i wyłącznie w połączeniu ze stanem po. Dla kontrastu, by pokazać jaką drogę pokonaliśmy i jak jesteśmy silni.
Dziś opowiem wam historię, chyba jak dotąd najbardziej osobistą na tym blogu. Dla tych którzy zastanawiają się, jak to się zaczęło zapraszam do lektury.

6 November 2014

Już jestem!

Padłeś? Powstań! Walcz!

Zniknęłam na trochę, ale wracam ze zdwojoną siłą!
W najbliższym czasie  napiszę o tym, gdzie w środku nocy można spotkać Draculę, wypić najlepszy na świecie sok, dotknąć gwiazd i jak skutecznie uczyć się języków obcych.
Podsumowując ostatnie dwa miesiące, to była prawdziwa rewolucja, walka z najgorszym wrogiem, bo z samym  sobą, ale kto powiedział, że zmienianie swojego życia jest proste?
Tak więc, wrzesień był miesiącem krwawych potyczek i bojów. czego się nauczyłam? Poznałam wszystkie swoje słabości i ograniczenia, ale i źródło mojej siły.
Na zdjęciu poniżej jestem w miejscu, w którym walczył sam Russell Crowe.
Poczuć się przez chwilę jak gladiator? Bezcenne.



6 August 2014

rewolucja.... !

"Marzenia zmieniają rzeczywistość, są motorem działań,
 pobudzają ludzi do czynu.
 Wspaniale jest mieć marzenia i je realizować.
 Tak rozumiana misja pozwala nam na odwagę
 zarówno w stawianiu sobie celów jak i
 odnajdywania dróg ich realizacji"


Miliard zmian w rewolucyjnym stylu.
Życie kolejny raz spakowane w plecak, nie wiem gdzie poniesie mnie świat.


Szalonych wakacji!

Fiona